"Zwierzęta są dobre dla Ciebie

- bądź dobry dla zwierząt"


Człowiek istnieje dzięki zwierzętom. Bez zwierząt nie byłoby ludzi. 
Celem Fundacji Dobrych Zwierząt jest pokazanie, że życie człowieka zależy od zwierząt, dlatego ludzie winni są im poszanowanie.
Cele realizujemy poprzez prowadzenie szeroko pojętej edukacji humanitarnej, akcji kastracji i identyfikacji zwierząt oraz działań medialnych i prawnych zmierzających do poprawy losu zwierząt.
Zajmujemy się też bezpośrednio bezdomnymi zwierzetami.

AKTUALNOŚCI

O zwierzętach w Sejmie

czytano 3003 razy

28 maja Marta Lichnerowicz wystąpiła na posiedzeniu Parlamentarnego Koła Przyjaciół zwierząt prezentrując sprawę schoniska w Wojtyszkach.

 

Transmisja zespotkania: http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=4ED9D95CDBF21296C1257CD8004D3D9F#

 

Tezy wystąpienia:

Prozwierzece organizacje pozarządowe od lat sygnalizowały, że w schronisku dla zwierząt w Wojtyszkach k. Sieradza dzieje się źle. Główne zarzuty dotyczyły następujących obszarów działalności Longina Siemińskiego - właściciela firmy Schronisko i Hotel dla zwierząt dotyczą:

1. Wyjęcia z pod nadzoru schroniska przy ulicy Kosodrzewiny w Łodzi, który stanowi miejsce odbywania kwarantanny dla zwierząt trafiających do Wojtyszek. Pomimo, że placówka przy ulicy Kosodrzewiny w Łodzi pełni oficjalnie funkcje gabinetu, to z dokumentów wynika, że cześć zwierząt przetrzymywana była tam latami. Placówka ta pełniła więc role schroniska, pomimo, ze oficjalnie nie była zgłoszona do nadzoru jak schronisko. Inspekcja weterynaryjna nie przeprowadzała tam więc kontroli. Taki stan rzeczy spowodował, że brak jest oficjalnych informacji o losie zwierząt umieszczanych w tej placówce oraz dowodzi, ze wystarczy zagłosić do nadzoru jedynie jedno miejsce przetrzymywania zwierząt aby uniknąć kontroli pozostałych.

2. Zniknięcia w niewyjaśnionych okolicznościach ok 2500 psów.

3. Skandalicznych warunków utrzymania psów, polegających na utrzymaniu ich w 360 metrowych zagrodach w mieszanych stadach po 80-150 psów. W zagrodach tym brak jest bud, legowisk, osłony przed upałem i mrozem. Karmienie zwierząt nieodpowiednią karmą - odpady poubojowe bez dodatków. Uboga dieta powodowała u zwierząt skrajną otyłość, awitaminozy, choroby nerek. Wiele zwierząt było nieleczonych (zaawansowane stadia chorób u zwierząt, które udało się przejąć z Wojtyszek) . Wiele zwierząt było niewysterylizowanych i niewykastrowanych. Taki sposób utrzymywania zwierząt sprzyja konfliktom między psami, czasem kończącymi się dla psów śmiertelnie.  Warunki wywołują też przewlekły stres u zwierząt.  Pracownicy pełniący nadzór nad zwierzętami posiadają baty, którymi bite są psy, gdy dochodzi do bójek między zwierzętami.

4. Psy w Wojtyszkach pochodzą z ponad 110 (!) gmin, które podpisały z firmą Longina Siemińskiego umowę na opiekę nad bezdomnymi psami. Umowy są skonstruowane tak, że gminy zobowiązane są do płacenia dziennej stawki za utrzymanie psów w wysokości od 5 do 15 zł za dobę. Taki stan rzeczy prowadzi do sytuacji, w której psy utrzymywane są przy życiu, przy jednoczesnej redukcji kosztów ze strony schroniska. Adopcje są rzadkie, ponieważ każda adopcja to utrata źródła dochodu.  Longin Siemiński odmówił adopcji psów nawet urzędnikom gminy, którzy przyjechali po wybrane przez mieszkańców gminy psy. Kilkukrotnie zdarzyło się, że schronisko informowało osoby zainteresowane adopcją konkretnego psa że: pies nie jest do adopcji - tym samym nadal obciążali gminę kosztami utrzymania tego psa, pies nie żyje - czemu przeczyły ewidencje lub wprost odmawiając adopcji informując o tym, ze dana osoba nie nadaje się na właściciela psa (pomimo udokumentowanego wykształcenia kierunkowego z zakresu pracy ze zwierzętami!!)

5. Wielokrotnego czipowania psów, każdy chip ma inny numer. Zaczipowane psy nie są zarejestrowane w bazie danych, co sprzyja sytuacji, w której kilka gmin płaci za tego samego psa. Kilka przypadków zostało  wychwyconych.

6. Niezawiadaminiu właścicieli zaczipowanych i wpisanych do bazy danych psów, o fakcie ich odłapania i umieszczeniu w schronisku.  Udokumentowane są przypadki kilku psów, które wróciły do właściciela po 2 lub nawet 3 latach pobytu w placówkach Longina Siemińskiego. Za wszystkie te zwierzęta L.Siemiński pobrał od gmin opłaty za utrzymania psów, pomimo, że ustalenie właściciela zwierzęcia było możliwe w ciągu kilku dni.

7. Przejmowaniu za opłatą na własność psów, które wcześniej były hotelowane przez przedsiębiorcę. (np. Sieradz) na następnie umieszczaniu tych psów na ewidencjach innych gmin.

8. Niewłaściwego kontrolowania schroniska przez urzędników gmin i  inspekcji weterynaryjnej, polegającego na kontroli wyłącznie dokumentów. Brak jest spisów z natury zwierząt.

9.Ilość psów wg informacji gmin jest różna z od Danych Inspekcji weterynaryjnej. Nie ma możliwości weryfikacji jakichkolwiek danych ze stanem faktycznym, ponieważ właściciel placówki nie zgadza się na tego typu weryfikację zarówno przez  urzędników płacących za utrzymanie psów gmin, nie wyraża też udziału też dziennikarzy czy organizacji pro zwierzęcych w tego typu weryfikacji.

W placówce dochodzi także do innych przerażających nadużyć, które szeroko opisywane są przez świadków.

Zarzuty nasze potwierdzają szczegółowe oględziny psów 63 psów przewiezionych z Wojtyszek w dniach 26-27 marca 2013 do Schroniska Medor w Łodzi.

Stan psów oceniany był na podstawie następujących parametrów:
- oznakowania,
- wieku,
- typu rasy,
- wielkości,
- stanu skóry,
- stanu uzębienia,
- stanu uszu,
- wykonanych zabiegów kastracji/sterylizacji,
- przebytych urazów.

Wykonywano zdjęcia RTG i USG, pobrano również wymazy z uszu.

Przeprowadzone badania lekarskie wykazały:

  • Niezgodność nr chip z przekazywanymi comiesięcznie wykazami przez L.Śiemińskiego do UM Aleksandrowa Ł. Jeden nr chip posiadało 37 psów, natomiast udokumentowane dwa nr chip posiadało26 psów. W potwierdzenia wykazanych dwóch nr chip wykonano zdjęcia RTG. U 24 psówna zdjęciach widoczny był 1mikrochip, jedynie w 2 przypadkach wykryto 2 mikrochipy. Ponadto jeden z tych dwóch psów zarejestrowany był w międzynarodowej bazie SAFE-ANIMAL w dniu12.09.2009r. na właściciela. Pomimo tego w Wojtyszkach oznakowano go ponownie drugim chipem, i nie podjęto żadnego kontaktu z właścicielem psa.
  • Brak zabiegu sterylizacji u wszystkich przywiezionych 24 suk, u których stwierdzono objawy cieczki
  • Brak zabiegu kastracji u 23 psów, w tym u 1 samca stwierdzono brak jednego jądra (16 psów było wykastrowanych).
  • Guzy sutków i powiększone gruczoły mlekowe u wszystkich suk.
  • Niezgodność płci z wykazem u 2 psów.
  • Niezgodność wielkości z wykazem u 33 psów.
  • Niezgodność koloru z wykazem u 28 psów
  • Znaczne braki uzębienia (brak siekaczy górnych i dolnych, brak kłów) u 33 psów.
  • Zapalenia przyzębia (o różnym stopniu zaawansowania) i kamień nazębny u wszystkich 63 psów.
  • Stan zapalny uszu (wydzielina ropna, guzy, zgrubienia) u 41 psów.
  • Odchody pcheł, oraz pchły u wszystkich psów.
  • Blizny, zgrubienia skóry (głównie na pysku, za uszami, na jądrach, brzuchu, w pachwinach) u wszystkich psów.
  • Wieloletnią, ogromną przepuklinę u jednej suki.

Ponadto wszystkie psy posiadały wyłącznie jedno udokumentowane szczepienie przeciwko chorobom zakaźnym, wykonane w pierwszych dniach przyjęcia do schroniska , podczas odbywania kwarantanny. Przez pozostały pobyt (od 4 do 9 lat) psy nie zostały doszczepione. Wszystkie psy posiadały aktualne szczepienie przeciwko wściekliźnie.

Dotychczas przeprowadzane kontrole nie wykazywały uchybień. Jest to szczególnie  niepokojąca sytuacja, ponieważ organizacje ochrony zwierząt od lat wskazują na uchybienia, które łatwo potwierdzić za pomocą oficjalnych dokumentów i bezpośredniej kontroli psów.  Problem wynika z braku wnikliwości urzędników przeprowadzających kontrole, skupiających się jedynie na kontroli dokumentacji, bez weryfikacji jej zapisów z bezpośrednią kontrolą psów. (sprawdzenie nr chip, szczepień, stanu zdrowia, opisu, faktu poddania zabiegowi kastracji/sterylizacji, sprawdzanie płci  itd. ) Brak wnikliwości zarówno przy ocenie psów pod względem zgodności z opisem jak i klinicznym, połączony z brakiem wnikliwej analizy dokumentacji przy wystawianiu ocen placówce w Wojtyszkach, jest domeną nie tylko urzędników ale także niektórych przedstawicieli środowiska naukowego. (np. prof. Monkiewicz UP Wrocław, którego opinia kilkukrotnie okazała się karta przetargowa w postępowaniach w sprawie Wojtyszek)

Fundacja Argos wykazuje patologię systemu kontroli w opisywanej placówce: Schroniska państwa Siemińskich od początku działały pod ochroną ze strony Inspekcji Weterynaryjnej. Ochroną przed publicznym nadzorem, do którego Inspekcja jest zobowiązana, a który uniemożliwił by rozkręcenie biznesu na taką skalę. Lista stosowanych wykrętów obrazuje patologię tego nadzoru.

 Inspekcja Weterynaryjna interpretuje obowiązujące ją przepisy w ten sposób, że stosowanie środków nadzoru wymaga wniosku samego nadzorowanego, a taki wniosek Siemiński miał wolę złożyć dopiero w lutym 2010 r. W objęciu nadzorem przeszkadzał Inspekcji także szyld "hotel", pod jakim działało schronisko. Nie powodowało to jednak interwencji Inspekcji wobec gmin, że nie umieszczają zwierząt w schroniskach.

Po trzecie, przepisy nadzoru nad schroniskami nie przewidują by jeden zakład był "filią" drugiego. Inspektorat w Sieradzu odsyła więc po dane z nadzoru do Inspektoratu w Łodzi i na odwrót. Schronisko jest tu, ale dokumentacja tam. A "tam" zakład nie jest zarejestrowany (jest "prywatny") więc bilansu zwierząt nie sporządza się. I tak w kółko przez kilka lat. W końcu, w 2010 r. Wojtyszki zostały wpisane do rejestru jako filia schroniska w Łodzi przy ul. Kosodrzewiny, które jednak nie jest zarejestrowane jako schronisko. Są więc obecnie częścią czegoś, czego nie ma.

Kolejny unik to ten, że ewidencji schronisko nie ma, bo zaniedbał jej "poprzedni właściciel". Otóż po śmierci żony, Longin Siemiński okazuje się być "nowym właścicielem". Inspekcja więc znów nie może zdecydować się, czy nadzoruje schroniska jako zakłady, czy nadzoruje właścicieli tych zakładów.

Pomimo to, doraźne kontrole Inspekcji w obu zakładach były liczne. Tyle że koncentrowały się na "dobrostanie" zwierząt. Koncepcja "dobrostanu" w schroniskach ma tę zaletę, że nie pozwala na żadne wnioski, z powodu braku norm "dobrostanu" dla zwierząt domowych. Jednocześnie zaś pomija kwestię losów zwierząt, ponieważ nie kontroluje się bilansu przychodu i rozchodu, a tylko ocenia sytuację zastaną. (Gdyby więc dostatecznie często zgłaszać schronisko do nadzoru i skreślać je z nadzoru, żadnego bilansu zwierząt Inspekcja by nie robiła).

Ostatecznie zaś, pomimo formułowanych przez lata zapewnień, że oba zakłady są pod dostatecznym nadzorem Inspekcji, okazało się że schronisko w Wojtyszkach nie ma żadnej wiarygodnej ewidencji zwierząt. Tak sądzą też gminy, które próbowały zweryfikować przysyłane im co miesiąc faktury.

Trudno nie łączyć długoletniej historii nadzorowania schronisk Siemińskiego z osobą Łódzkiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii, dr n. wet. Romana Oweckiego, który ma osobiste doświadczenia w tej dziedzinie, będąc w latach 2004-2007 dyrektorem miejskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt w Łodzi. W tym czasie schronisko to wykazywało ponad dwukrotne przepełnienie, a przypadków zagryzania się psów było tam kilka dziennie."[1]

Fundacja Agros na swoich stronach informuje także, iż „ raportu PIW Sieradz ze schroniska w Wojtyszkach za okres od dnia rejestracji zakładu 07.09.2010 do końca roku, wynika, że stan początkowy wynosił 2.238 psów, przez niemal trzy miesiące do końca 2010 r. przyjęto 280 psów, wydano 19, uśmiercono 24, padło 103. Przeliczając to na skalę roku, było by to ok. 890 przyjętych psów i ok. 400 uśmierconych/padłych rocznie. Takie oszacowanie jest zgodne z informacjami z gmin o wysłaniu do L. Siemińskiego co najmniej 730 psów w 2010 roku i wysyłaniu 750-1.057 psów rocznie w latach 2005-2009.

Z drugiej strony, szczegółowe dane z zakładu utylizacji pozwalają precyzyjnie posumować uśmiercone/padłe psy w okresie pierwszego roku zarejestrowanej działalności, tj. od 07.09.2010 do 07.09.2011.

  • Zakład w Łodzi: 3.710 / 252 (kg / szt. Psów)
  • Zakład w Wojtyszkach: 5.805 / 396 (kg / szt. Psów)
  • Razem: 9.515 / 648 (kg / szt. Psów)

Wniosek z tego porównania jest taki, że w firmie L. Siemińskiego traci życie ok 73% psów w stosunku do przyjmowanych (średnia krajowa wynosi ok. 25%)."

Dramatyczna sytuacja związana z „polskim obozem śmierci psów" w Wojtyszkach trwa już od lat. Brak reakcji ze strony policji, oraz wycieki informacji dotyczących zeznań świadków z policji do Longina Siemińskiego, budzą nadzwyczajny niepokój. Przymykanie oka przez pozostałych urzędników na łamanie prawa przez Longina Siemińskiego nasuwa podejrzenie, że u źródła tego traktowania leży nie tylko brak chęci ale także inne względy, które naszym zdaniem, powinny zostać zbadane przez organy ścigania z poza terenu woj. łódzkiego.

W związku z faktem, że sprawa Wojtyszek trwa już od kilku lat, liczymy na pomoc mediów w monitorowaniu działalności gmin i organów odpowiedzialnych za kontrolę schroniskach w Wojtyszkach.

 

 



[1] http://www.boz.org.pl/lz/wojtyszki/index.htm

 

 




data dodania: 2014.06.12 10:22
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji Fundacja Dobrych Zwierząt.

Wszelkie prawa zastrzeżone ˆ Producent strony - agencja reklamowa Soluma | login